Sędzia:
-
Video:
Tradycji stało się zadość
Spotkania obu drużyn w tej edycji Pucharu Ligi dostarczały do tej pory sporej dawki emocji i w dwóch z trzech dotychczasowych przypadków różnica bramkowa wynosiła jeden. Podobnie było i tym razem, a co więcej mecz zakończył się dokładnie takim samym wynikiem, jak pierwsze bezpośrednie starcie. To jednak nie był koniec analogii.
Przeklęte końcówki
Ostatni Bastion trzykrotnie wychodził w tym spotkaniu na prowadzenie, jednak za każdym razem Augustyn doprowadzał do remisu. W pierwszej połowie odpowiedzi były niemal natychmiastowe, w drugiej na ripostę trzeba było poczekać kilka minut. Efekt był jednak taki, że w końcówce zawodów mieliśmy remis 3:3, a to mogło powodować drżenie łydek u graczy Bastionu. W dwóch przegranych minimalnie meczach to właśnie w ostatnich minutach drużyna traciła punkty. Nie inaczej było i tym razem, a schemat utraty decydującego gola był niemal identyczny, jak w pierwszym meczu z Augustynem. Bastion chciał zaatakować, stracił jednak piłkę, a "Fioletowi" wyprowadzili zabójczy kontratak. Gola na wagę trzech punktów zdobył Sosnowski.
Wszystko w swoich nogach
Bramka Sosnowskiego sprawia, że sytuacja w Grupie B jest interesująca. Co prawda Ostatni Bastion nie ma już szans na awans, ale KS Augustyn do znajdujących się na czele Grupy Partner i Vertical Studio traci zaledwie trzy oczka. Zespół Kamila Samołyka ma więc awans w swoich nogach, jednak same wygrane z bezpośrednimi rywalami mogą nie wystarczyć, a liczyć się najprawdopodobniej będą także rozmiary tych wygranych.
VIDEO
http://www.youtube.com/watch?v=oDFJPNwUA0g
Brak zdjęć
Aktualnie brak zdjęć do wyświetlenia.